niedziela, 9 lipca 2017

Skąd mi się to bierze?





Nie wiem skąd. Ale czasem zaczynam znów odczuwać nadzieję. Po co mi ona? Dlaczego wciąż się we mnie tli? Nie wiem...




I znowu to zrobiłam,

choć tak bardzo się prosiłam

w duchu, by nigdy do tego nie wracać,

ale nie tak łatwo przestać gębą kłapać.

Dlatego dziś, już z samego rana,

były lody, ciastko i śmietana.

Zaraz potem doszły cukierki,

lizaki, pączki i małe eklerki,

pizza, hamburger, cola,

wprost idealne na psychicznego doła.

Potem jeszcze zapiekanka, fryteczki,

chipsów i chrupek ze trzy miseczki,

makaron z sosem i kurczaka połówka,

za te wszystkie ojcowskie niemiłe słówka.

Jeszcze za matki obelgi dosadne,

lasagne dwie, tłuściutkie i ładne.

A po tym skromnym obżarstwie,

alkoholu mocnego naparstek,

dosłownie odrobina

pysznego wina,

tylko ciut ciut ciuteńkę,

ewentualnie całą butelkę.

Potem jeszcze setka wódki,

by zapić te wszystkie smutki.

Ale to wciąż za mało,

by ulgę jakąś dało...

A i tak pojawia się poczucie winy,

miałam być jak inne szczupłe dziewczyny.

A tymczasem wpieprzam znowu,

mogło by się wydawać bez powodu.

Nie umiem już tak; niech mi ktoś

pomoże, zrobi coś,

żebym jeść przestała

i jak normalny człowiek się zachowywała.

Bo jeżeli tak dalej będzie to oszaleję,

i znowu krew moja się poleje...

Proszę,

niech mi ktoś obetnie ręce,

bym nie mogła jeść już nigdy więcej...





Chcę się w końcu wziąć za siebie. 18 lipca wyjeżdżam na 2 tygodnie do Włoch. Będziemy nie tylko zwiedzać, ale też plażować. Wylaszczyć się nie zdążę, ale zawsze mogę sprawić, żeby chociaż ten brzuchol aż tak nie wystawał. Błagam, niech mi ktoś da porządnego kopa w dupę. Potrzebuję tego. 

Sytuacja ze studiami powiedzmy, że ogarnięta. W piątek zdawałam egzamin ustny z fizyki. Zdany na 5,0 w ciągu 10 minut, gdzie niektórzy podobno siedzieli tam z godzinę. Miałam fory u profesora, bo pamiętał, że śpiewałam z nim na wykładzie (doświadczenie z helem, śpiewałam z nim "Wlazł kotek") :')
Teraz muszę tylko ogarnąć korepetycje z chemii analitycznej i matematyki. I zdać te przedmioty we wrześniu. A może te studia nie będą aż takie złe? 

 Plan na teraz? Ograniczać po kolei wszystko. Zaczynam od odcięcia się od fastfoodów, gazowanych napoi i słodyczy. Z tym ostatnim będzie najtrudniej. Potem będę powoli ograniczać resztę typu makarony, pieczywo itp. 

A teraz ważna sprawa:
Byłam na Facebook'u na grupie o tematyce Pro Ana. Niestety grupa się rozpadła. Bardzo dużo dziewczyn z dnia na dzień stwierdzało "przechodzę na fit" i po prostu znikały. Lata temu byłam na innej grupie, gdzie było świetnie. Wspierałyśmy się razem, wymieniałyśmy doświadczeniami, poradami i rozmawiałyśmy o wszystkim. Stworzyłyśmy sobie coś w rodzaju "motylkowej rodziny". Wtedy bardzo mi to pomogło w diecie i depresji. Dlatego chciałabym znowu mieć taką grupę. Założę takową na fb i chciałabym, żebyście Wy - blogujące motylki do niej dołączyli. Moglibyśmy się bliżej poznać i powymieniać poradami, zachowując przy tym dyskrecję ;) 
Jeżeli ktoś z Was chciałby dołączyć niech zaprosi mnie na fb, [podaję tu swoje (fikcyjne) konto] i napisze kilka słów o sobie, może poda linka do swojego bloga lub ig, jeśli posiada. 
I jeszcze ogromna prośba - jeśli tylko możecie to proszę ogłoście to na swoich blogach, askach, ig i czym tam jeszcze możecie :P Niech zbierze się nas jak najwięcej :)

Dzięki. A tak poza tym to jak sobie radzicie?
TK







5 komentarzy:

  1. Gratuluję zdanej fizyki. Może faktycznie te studia nie są aż takie złe i warto byłoby je skończyć? Jak już kiedyś Ci pisałam, to, że nie masz wykształcenia w tym kierunku, nie dyskwalifikuje Cię od razu w drodze po swoje marzenia.
    Trzymaj się, Skarbie i powodzenia.
    PS. Wysłałam Ci zaproszenie do znajomych.

    OdpowiedzUsuń
  2. Śpiewanie z profesorem brzmi ciekawie. Gratuluję zdanego egzaminu i powodzenia w nauce do września.
    Ograniczanie słodyczy jest trudne, ale się opłaca. Trzymam kciuki za powodzenie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fizyka n 5? Jesteś genialna! Dla mnie fizyka w LO była totalną abstrakcja, więc szacunek dziewczyno. Ja bardzo chętnie przyłączyłabym się do takiej grupy. Powodzenia :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiersz... Taki prawdziwy...
    Jesteś bardzo inteligentna, fizyka to nie jest mały orzech do zgryzienia.
    U mnie nie najlepiej, nie radzę sobie z dietą ;(

    OdpowiedzUsuń
  5. Wysłałam zaproszenie ;) Jak już mnie dodasz do grupy to z chęcią udostępnię to na swoim blogu ;)

    https://ideallandperfect.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń